Odkryć swój prawdziwy potencjał

Potencjal Bart KernZdarza mi się na szkoleniach i konsultacjach spotykać właścicieli firm, którzy naprawdę cierpią. Robią coś, co przynosi im duże dochody, budują firmy. Dorabiają sobie do tego poświęcenia ideologię, że dla rodziny, że dla dzieci, że coś po sobie zostawią.

Dużo rzadziej spotykam ludzi szczęśliwych. Wprawdzie firma mniejsza, przychody bezpieczne, ale takie na zero z kosztami i wydatkami rodzinnymi.

W czym tkwi haczyk? Dlaczego ich odczucia są tak inne? Co sprawia, że pierwsza grupa z dnia na dzień coraz bardziej się wypala, a druga wzrasta i promienieje?

I co to ma wspólnego z Tobą i ze staniem na rękach?

Spokojnie, pod koniec wszystko się wyjaśni. Zacznę od tego że…

rozpoznanie i rozwijanie własnych talentów, jest ważne w każdej dziedzinie.

To może być malarstwo, muzyka, sport, prowadzenie biznesu, sklejanie modeli z zapałek czy hodowla ślimaków w akwarium.

Czy słyszałeś lub czytałeś opowieść Sir Kena Robinsona o Barcie, 6-letnim chłopcu z dziwnym talentem?
Jeżeli nie, pozwól że ci ją streszczę.

O Barcie który lubił chodzić na rękach, wg sir Kena Robinsona

Bart od wczesnego dzieciństwa kochał chodzić na rękach. Było to dla niego równie łatwe i zwyczajne, jak chodzenie na nogach. Nawet poważniejsze wyzwania, na przykład chodzenie na rękach po schodach, pompki na jednej ręce, podskakiwanie nie sprawiały mu żadnej trudności. Podczas spotkań rodziny i znajomych Bart często był proszony o demonstrowanie wszystkim swoich „niemożliwych, niewykonalnych sztuczek”.

Pewnego dnia, dzięki takiemu pokazowi, został zauważony przez szkolnego nauczyciela w-f i za zgodą rodziców, trafił do profesjonalnego centrum szkoleniowego specjalizującego się w gimnastyce artystycznej. Liny, poręcze, trapezy, drabinki, trampoliny… wszystkie przyrządy na których mógł wspinać się i huśtać. Jakby nagle znalazł się w warsztacie Świętego Mikołaja i w Disneylandzie jednocześnie! Wcześniej miał do dyspozycji tylko schody i drzewa. Sala gimnastyczna była miejscem wręcz stworzonym dla Barta. Jego wrodzone predyspozycje okazały się przydatne do czegoś więcej niż do wygłupiania się i zabawiania otoczenia. Przez następne kilka lat Bart ciężko trenował…

Dzięki wspaniałej karierze sportowej mógł poświęcić się nauczaniu gimnastyki. Dzięki karierze sportowej poznał swoją żonę, także gimnastyczkę, Nadię.

Ta historia jest prawdziwa. Mały chłopiec, Bart chodzący dla zabawy na rękach, to Bart Conner – najbardziej utytułowany sportowiec i zdobywca największej liczby medali w męskiej historii gimnastyki USA. Bart stał się powszechnie znany w 1976 roku, kiedy krótko po ukończeniu szkoły, został reprezentantem Stanów Zjednoczonych w gimnastyce na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu. Reprezentował również w USA na kolejnych olimpiadach, w 1980 i 1984 roku.

Wszystko stało się dzięki karierze sportowej?

A może wszystko zaczęło się wcześniej?

Może należałoby powiedzieć: „Wszystko stało się dzięki dziecięcej radości z chodzenia na rękach i szczęśliwie odkrytemu talentowi”?

Bart Conner ciężko trenował. To niepodważalna prawda. Aby osiągnąć takie wyniki i ten poziom mistrzostwa na pewno musiał na treningach dawać z siebie wszystko.

Tyle tylko, że według mnie są dwa rodzaje ciężkiej pracy:

Kiedy pójdę na ulubiony trening, kiedy boli mnie wszystko, nawet końcówki włosów, kiedy mogę dosłownie wykręcić strój treningowy – na pewno ciężko pracowałem. Nawet mimo ewentualnych nudności i mroczków w oczach czuję się szczęśliwy, endorfiny aż parują.

Kiedy jednak pracuję, nieważne czy fizycznie, czy umysłowo, nad czymś czego szczerze nie lubię, czego nie czuję, co gdzieś zgrzyta z moim wewnętrznym ja, co najchętniej rzuciłbym od pierwszej minuty… oto naprawdę ciężka praca!

Możesz łatwo wygooglać aktualne filmy Barta Connera i Nadii Comaneci z ich Akademii Gimnastyki. Wystarczy spojrzeć na twarze, gestykulację, iskry w oczach. Bart wcale nie wygląda jakby lubił gimnastykę. On wygląda jakby kochał ten sport! Jak myślisz, gdyby na treningi chodził za karę, to czy związałby całe swoje życie z gimnastyką? Czy łatwiej jest osiągnąć sukces w tym, co robimy z pasją, czy w czymś do czego zmusza nas (wbrew naszym odczuciom) otoczenie lub przypadkowe okoliczności?


Naszym największym problemem jest to, że czasem wtłoczeni na siłę w zasady narzucane przez szkoły albo przez niespełnione ambicje edukujących nas osób, gubimy gdzieś po drodze to, co jest zgodne z nami – nasze predyspozycje i talenty. Często poświęcamy rzeczy, które naprawdę kochamy.

Nie raz w szkole oceniano moje wyniki w skoku w dal – ćwiczeniu którego nie lubię, do którego nie mam żadnych predyspozycji. Nikt nie patrzył na moje wyniki w kolarstwie czy sztukach walki. Byłem dokładnie jak ta ryba z popularnego żartu rysunkowego, którą ktoś ocenia według jej zdolności wspinania się na drzewa… Czy to nie jest całkiem bez sensu?

Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, jakby to było, gdybyś do pracy szedł z radością? Wychodzisz z domu, jest 5:40, mżawka, na dworze mijasz szary, zgorzkniały tłum czekający na autobus, a ty… uśmiechasz się. Nie możesz się doczekać, za chwilę zajmiesz się przez kilka godzin swoją ulubioną czynnością… Mało tego! Robisz to co kochasz, co robiłbyś nawet za darmo, a ktoś jeszcze jest skłonny ci za to zapłacić! Może mogłoby to coś pomóc ci skończyć z etatem i zbudować stabilną, dobrze zarządzaną firmę?

A może jeszcze nie wiesz co to mogło by być?

Może słysząc głos budzika modlisz się po cichu: „Kiedy otworzę oczy, niech to będzie sobota”? Może zamiast wykorzystywać swoje predyspozycje, wciąż walczysz z jakimiś problemami? Ciągle coś odkładasz na później? Zamiast skupić się na zadaniu odpływasz w planowanie? Jesteś zbyt energiczny, albo przeciwnie, za spokojny? Nie możesz odnaleźć swojego miejsca w zespole? Z jakiegoś powodu wewnętrznie nie cierpisz swojej pracy lub uczelni?

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że może jeszcze przez te wszystkie rzeczy czujesz się winny? Może ktoś przykleił na to wszystko łatkę z napisem „leniwy, nierzetelny, niestarający się”? Jak łatkę „Beznadziejna ryba, w ogóle się nie wspina”!

A gdybym zdradził ci, że jest na to sposób?

Jeżeli chciałbyś odkryć swoje predyspozycje?

Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się jak i gdzie swoje dotychczasowe „słabe strony” zamienić na atuty?

Jeżeli czujesz że coś nie gra, że męczysz się w obecnej pracy, firmie, związku i chcesz wiedzieć co możesz zrobić w obecnej sytuacji?

W tej chwili jesteś o jedno kliknięcie…

Chcesz dowiedzieć się więcej?

O tym już w następnym wpisie – Nie zapomnij tu wrócić! Albo jeszcze lepiej, zapisz się na newsletter lub polub profil na Facebooku. Przypomnę Ci o następnym wpisie.

Edit:
Aż trudno sobie wyobrazić, gdzie byłby dzisiaj Bart Conner, gdyby jego rodzice podeszli tradycyjnie do edukacji:

Ucz się, nie będziesz ciągle po tych treningach latać! Sportem garnka nie napełnisz! Ile ty masz lat? Dorośnij wreszcie! Skończ z tymi wygłupami, masz tróję na semestr z historii i zawaliłeś najważniejszą kartkówkę z budowy eugleny zielonej.

Znasz to?
A Twoje dzieci znają?


W tej chwili jesteś o jedno kliknięcie od możliwości zmiany życia.

Chcesz dowiedzieć się więcej o odkrywaniu swojego profilu lub wykonać test?

Przejdź tutaj (link strony domowej testu, otwiera się w nowym oknie)

 

/wpis przeniesiony z poprzedniej wersji strony/

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *