Ostrzegamy – część II: Wyłudzenie „Na regulamin”

 Ostrzegamy – część II

O wymuszeniu „w majestacie prawa” pieniędzy za szablon regulaminu

kupregulamin298Nie kwestionuję jednego: Regulamin sklepu na stronie www rzeczywiście trzeba mieć, a dobry regulamin w wielu sytuacjach (szczególnie spornych) może nam bardzo pomóc.

O samym regulaminie będzie jeszcze co najmniej jeden wpis, już nie w kontekście ostrzeżeń i wyłudzeń, a bardziej o regulaminach od strony prawnej.

Tym razem o wykorzystaniu rzeczywiście istniejącego prawa do wyłudzenia. Poniżej zamieszczam list, który niedawno wysłałem do grupy współpracujących ze mną przedsiębiorców i prawników. Jest to efekt otrzymania korespondencji, która jak muszę przyznać, spowodowała że z irytacji dosłownie się zagotowałem. Nie dość że ktoś przesłał do mnie seryjny spam, to jeszcze była to groźba ubrana w prawniczy bełkot. Nikt nawet nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, że pod domeną na którą został wysyłany mail z groźbą, nie ma sklepu, a jest „dość duży” portal. Konkretnie spam przyszedł akurat na mój techniczny, praktycznie nigdy nie używany adres, założony wieki temu na onet.pl. Podobne maile przyszły jednak do dwóch zaprzyjaźnionych firm.

Hmm, list otrzymany na adres w onet.pl, jak w moim przypadku – teoretycznie nie ma problemu. Oczywiste było od razu, że na onecie nie mam żadnego sklepu i nic na onecie nie sprzedaję. Co jednak w sytuacji, gdy spam taki trafi na firmowe konto osoby, która rzeczywiście założyła internetową mikrodziałalność i właśnie startuje z pierwszym w życiu sklepem? Zakładam że standardową reakcją będzie: „No tak, trzeba mieć regulamin, sądami straszą, to już kupmy, niech będzie”.

Jak napisałem w moim zamieszczonym niżej liście do grupy, celowo usunąłem wszystkie adresy prowadzące do stron grożących podmiotów. Swoją drogą, jak w ogóle można oczekiwać dalszej efektywnej współpracy, w ogóle chęci podjęcia współpracy, kiedy ktoś nas spamuje i w pierwszym kontakcie otwarcie nam grozi? Nie bez częściowej „winy” są tu liczne fundacje i stowarzyszenia, bo rzeczywiście za tzw. klauzule abuzywne (niedozwolone, zabronione, niezgodne z przepisami) zapisy w regulaminie, podmioty takie faktycznie mogą narazić firmę z kiepskim regulaminem na spore wydatki. Stowarzyszenia takie działają jednak w konkretnej sprawie, a nie wysyłają spam, grożąc każdemu na prawo i lewo. Jak wspominałem wyżej, o regulaminach, w tym klauzulach niedozwolonych i UOKiK będzie kolejny mój wpis.

Tymczasem dorzucę jeszcze, jako wisienkę na torcie, że sprawdzenie przez informatyków i prawników stron niżej podpisanej w liście „fundacji” ujawniło na stronach ze sklepem internetowym całkowity brak regulaminów i ich wymaganych prawem danych. Za to był gruby cennik, to owszem. Jedyny regulamin jaki można było znaleźć, był regulaminem do kupienia. Trochę w ciemno do kupienia, bo właśnie… niestety brak było tego właściwego regulaminu, informującego o warunkach zakupu, prawach konsumenta itp. Regulamin który można było kupić to ogólny szablon, jaki można pobrać z wielu źródeł w sieci. Dokument pt. „uzupełnij dane swojej firmy i powieś w ramce na ścianie” – jeżeli coś jest szablonem z miejscem na wpisanie nazwy naszej firmy, to bez rzetelnej pracy nad dopasowaniem do naszych indywidualnych warunków i realiów branży, dokument taki nie będzie nadawać się do praktycznego wykorzystania. Trochę tak, jak z polityką bezpieczeństwa lub polityką rachunkowości: Szablon ściągnięty nawet z dobrego portalu prawniczego nie do każdej firmy będzie pasować. Bo przykładowo nie każda firma ma akurat folię antywłamaniową w oknach i nie każda firma stosuje amortyzację liniową z dopuszczonymi ustawą uproszczeniami.

Jeszcze raz ostrzegam i odradzam wchodzenie we współpracę z takimi podmiotami. Po otrzymaniu listu z groźbami nie wpadamy w panikę i nie podejmujemy nerwowych działań. Najpewniej będzie to seryjne naciągactwo, gdzie ktoś właśnie oczekuje nerwowego kontaktu i nieprzemyślanego zakupu bezwartościowego „regulaminu”.

OK, do konkretów. Najpierw cytuję mój list z ostrzeżeniem, potem załączam jeden z przykładów spamu. Oczywiście wersje listów i nazwy wysyłających je firm są bardzo zmienne.

– – –

Mój list z ostrzeżeniem:

Szanowni Państwo,
uwaga, oto nowy sposób na wyłudzanie i zastraszanie przedsiębiorców. Możecie ostrzec swoich klientów, bo akcja wydaje się być zorganizowana na dość szeroką skalę – tylko w ostatnim tygodniu zetknąłem się z trzema prawie identycznymi przypadkami, wyglądającymi na niezależne od siebie.
Poniżej przesyłam otrzymany list zastraszająco-wyłudzający.
List jest wysyłany w ciemno, najpewniej seryjnie, nawet bez sprawdzenia odbiorcy. Wiem to, bo pod adresem (w domenie) na który otrzymałem tego maila nie znajduje się żadna z moich stron internetowych, w szczególności żaden ze sklepów. Co więcej, przesłano mi to jako niezamówioną korespondencję na adres prywatny, zdobyty w nielegalny sposób, zawierający moje dane osobowe.
(…) Sprawdziłem też źródło obu poniższych maili. Tak naprawdę oba pochodzą z serwerów firmy/stowarzyszenia/”czegośtam” (? – bo „podmiot” jest nienamierzaly przez ceidg i krs) o nazwie ***.
Jeszcze jedna uwaga – linki w załączonych mailach prowadzą po prostu do strony z ofertą, w sumie nic ciekawego i drogo, a obie firmy powinny być od razu całkiem spalone za styl “oferty”. Proszę nie klikajcie linków, nie zwiększajmy im ruchu na stronach.
Swoją drogą, na własnych stronach łamią kilka razy prawo, np. nie podają swoich wymaganych prawem danych i mają regulaminu. Sprytnie… nie mając regulaminu, nie można mieć w w nim błędów, którymi tak straszą 😉
Pozdrawiam

– – –

A tutaj wklejam otrzymany spam, przed którym ostrzegałem wyżej:

Każdy sklep internetowy ma obowiązek umieszczenia na swojej stronie regulaminu, a od 25.12.2014 także odpowiednich informacji na stronie WWW. Ze względu na arbitralne przygotowywanie treści regulaminów przez przedsiębiorców prawo przewiduję kontrolę regulaminów w przypadku zawierania umów na podstawie ich treści, ale wyłącznie w obrocie pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami (B2C). 13 czerwca 2014 r. wprowadzane są do systemów krajowych państw UE zmiany prawa dot. m.in. dokonywania zakupów online. Dyrektywa 2011/83/UE, która jest podstawą do wprowadzenia nowych praw i obowiązków przedsiębiorców i konsumentów ma na celu maksymalne ujednolicenie prawa dot. handlu elektronicznego w całej UE. Zmiany mają ułatwić zawieranie transakcji na odległość pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami na podobnych zasadach na terenie całej UE.

Informujemy w tym miejscu, że Państwa regulamin zawiera rażące błędy i nie zawiera podstawowych informacji które wymagane są zgodnie z Dyrektywą 2011/83/UE. W związku z powyższym wzywamy do umieszczenia poprawnego regulaminu na Państwa serwisie www w terminie 7 dni od momentu otrzymania niniejszej wiadomości. 

Jeśli ww. terminie nadal będziecie Państwo naruszali interes konsumenta lub obowiązujące przepisy prawne, będziemy zmuszeni złożyć pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie (zgodnie z art. 479 z indeksem 38 i n. kodeksu postępowania cywilnego) Wydziału XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów Sądu, a to wiąże się z poważnymi konsekwencjami prawnymi, zwłaszcza finansowymi (nawet parę tysięcy złotych) oraz anty reklamą, gdyż Sąd w Wyroku nakazuje publikację treści regulaminu (oczywiście na koszt pozwanego przedsiębiorcy) w rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez Prezesa Urzędu ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W momencie gdy nie są Państwo w stanie stworzyć poprawny regulamin, nasze Stowarzyszenie rekomenduje serwisy zajmujące się pisaniem poprawnych regulaminów:

[Celowo usuwam linki i nazwy, ostatnia rzecz jakiej chcę to pomagać czemuś takiemu w pozycjonowaniu się – uwaga autora]

Z poważaniem
*****

 

Jeżeli masz podobne doświadczenia albo np. otrzymałeś podobne listy, podziel się tym w komentarzu. Możliwe że w ten sposób razem pomożemy kilku zestresowanym przedsiębiorcom.


Ostrzegamy

Ostrzegamy! – to wspólny tytuł dla cyklu wpisów, z których dowiesz się, jak uniknąć próby naciągnięcia (a mówiąc bardziej dosłownie: wyłudzenia, oszustwa, czasem wręcz okradzenia). Jak pokazuje życie, niewiedza zazwyczaj jest dość kosztowna, a metody naciągaczy to ciągły „wyścig zbrojeń”. Nie radzi sobie z nimi nasze Państwo, nie radzą organy ścigania, bo większość opisanych tu praktyk odbywa się w majestacie naszego dziurawego prawa.
Dlatego zapraszam do czytania, uczenia się, rozwiewania wątpliwości. Zachęcam też, jeżeli mój wpis spodobał Ci się, podziel się nim ze znajomymi, z zaprzyjaźnionymi firmami, z rodziną. Jeżeli razem uratujemy chociaż jednego przedsiębiorcę – to według mnie warto!
- komentarze
  1. 27/08/2015
    • 27/08/2015

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *